• Wpisów:42
  • Średnio co: 29 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 10:45
  • Licznik odwiedzin:6 062 / 1277 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Rozdania, w których biorę udział :

1.Rozdanie u; http://codzienneinspiracje.pinger.pl/m/21797028
2. Rozdanie u: http://anianails.pinger.pl/m/21760984
3. Rozdanie u: http://paulinka0203.pinger.pl/m/21681998
4. Rozdanie u: http://rooxankaa.pinger.pl/m/21679988
Też się zastanawiam nad zrobieniem takiego rozdania, bo mam kilka nieużywanych rzeczy, których nie używam, a komuś mogłyby się przydać... więc niedługo odezwę się w tej sprawie ; )
 

 
Hej Sory, że mnie tutaj tak długo nie było, niedługo postaram się napisać kolejną część opowiadania... Buziaczki, miłego dnia, słoneczka... 3majcie się <3
 

 
Piotr przez cały dyżur rozmyślał o tym, co się wydarzyło w ostatnim czasie. Bał się tego, co będzie dalej, bo w końcu nie wiedział, czy Hana coś do niego czuje i czy jej na nim zależy tak samo, jak jemu na niej. Dzwonił do niej kilkanaście razy, ale blondynka najwidoczniej nie chciała z nim rozmawiać, bo nie odbierała. Był też dwa razy w jej gabinecie, ale nikogo nie zastał. Za drugim razem lekko się zdenerwował. Nie widział jej przez cały dzień i nie miał z nią żadnego kontaktu. Postanowił zapytać o Hanę na recepcji. Dowiedział się, że Hana operuje z Wójcikiem już od dwóch godzin i nie zanosi się na to, że szybko skończy. Piotr jednak nie miał zamiaru zostawiać na inny dzień tej trudnej rozmowy, która i tak była nieunikniona. Wiedział, że muszą usiąść, porozmawiać na spokojnie, wszystko sobie wyjaśnić... Na dyżurze było bardzo spokojnie. Gdy Piotr skończył już przyjmować pacjentów, usiadł za biurkiem w lekarskim i zabrał się za wypełnianie papierów. Nienawidził tego robić, ale kiedyś w końcu musiał... W pewnym momencie do pomieszczenia wbiegła pielęgniarka. Mężczyzna po wypadku był już przygotowywany do operacji i Piotr miał asystować Falkowiczowi. Nie był z tego powodu zadowolony, bo Falkowicz od zawsze działał na niego jak płachta na byka, no ale cóż.. Jak trzeba ,to trzeba. Piotr pozbierał dokumenty z biurka i poszedł za pielęgniarką w stronę bloku operacyjnego.
...
Hana chodziła po szpitalu, jak bomba, która mogła wybuchnąć w każdej chwili. Była wściekła na cały świat, ale najbardziej na siebie.
- Czego ty do cholery chcesz... Ogarnij się, zanim stracisz wszystko, co masz - mówiła w myślach sama do siebie. Cały czas myślała o Piotrze i o wszystkich wydarzeniach, które miały miejsce. Czuła, że sama gubi się w swoich myślach, kompletnie nie wiedziała, czego chce i co ma dalej robić. Postanowiła, że tego dnia będzie unikać Piotra... Dla jego dobra. Czuła, że darzy ją wielkim uczuciem, ona też coś do niego czuła, ale nie była niczego pewna. Nie wiedziała, czy będzie potrafiła mu zaufać, budzić się przy nim i zasypiać obok niego... Bała się, że zamiast cieszyć się szczęściem ,jakie ją spotkało, będzie cały czas myślała o Jamesie. Wiedziała, że bardzo by go to zraniło, a bardzo tego nie chciała i dlatego właśnie postanowiła, że lepiej będzie, jeśli przynajmniej na razie nie będą na siebie wpadali. Próbowała przestać o tym myśleć, chociaż na chwilę, ale Piotr jej to uniemożliwiał. Dzwonił do niej bez przerwy, ale Hana nie miała zamiaru odebrać. Nie chciała na razie rozmawiać z nim o tym co się stało i o tym, co będzie dalej, a wiedziała, że jeśli odbierze, na pewno tego nie uniknie. Bez przerwy analizowała w głowie całą sytuację i próbowała znaleźć jakieś wyjście. Mogła przecież powiedzieć Piotrowi, że nic do niego nie czuje i żeby dał jej spokój, ale nie chciała tego. Nie chciała, bo czuła się przy nim bezpiecznie i czuła, że on jest jej bliski... I znowu zadzwonił telefon, spojrzała na wyświetlacz - nie był to Piotr, jak się tego spodziewała, tylko Wójcik, który prosił, by natychmiast przyszła na blok.
...
Operacja była skomplikowana i trwała kilka godzin. Gdy zmęczona blondynka wyszła z bloku operacyjnego, od razu skierowała się do lekarskiego. Na biurku stał kubek Piotra z niedopitą kawą. Bała się, że może na niego wpaść, więc szybko opuściła pomieszczenie. Jej dyżur dobiegł już końca. Poszła do swojego gabinetu, wzięła torebkę i wyszła ze szpitala.
Dopiero wtedy zorientowała się, że jej samochód stoi pod jej blokiem, a rano przyjechała z Piotrem... Nagle poczuła ogromny smutek, żal, rozpacz. Usiadła na ławce przed szpitalem i ukryła twarz w dłoniach, a z jej oczu zaczęły płynąć łzy. Nie umiała ich powstrzymać. W pewnej chwili usłyszała nieznajomy męski głos. Podniosła głowę go góry i zobaczyła ...

15 KOMENTARZY = NEXT ! <3



  • awatar Gość: Masz prawdziwy talent <33 Napisz dzisiaj tego nexta . jestem bardzo ciekawa kogo zobaczyła <3
  • awatar Gość: Czyżby James? Daawaj nexta <3
  • awatar Gość: next szybko
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (14) ›
 

 
  • awatar monstyle: zapraszam na rozdanie na moim blogu. :) http://mmmonstyle.pinger.pl/m/21552562
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
W Teatrze Narodowym w sobotę odbyła się prapremiera "Dowodu na istnienie drugiego" Macieja Wojtyszki. Rzecz o spotkaniu Witolda Gombrowicza (Jan Englert) i Sławomira Mrożka (Cezary Kosiński). Ritę Labrosse (Gombrowicz) zagra Kamilla Baar.

Rozmowa z Kamillą Baar, aktorką

Dorota Wyżyńska: W sztuce "Dowód na istnienie drugiego" zagra Pani Ritę. Jak przygotowywała się pani do tej roli? Sięgała pani do materiałów źródłowych?

Kamilla Baar: Materiałów, informacji na temat Rity Gombrowicz, jej charakteru, osobowości, a przede wszystkim relacji z Gombrowiczem, wbrew pozorom, prawie nie ma. Pani Rita jest osobą szalenie dyskretną, niewiele mówi o tym, jak wyglądało jej wspólne życie z Witoldem Gombrowiczem. Pracując nad tym spektaklem, postanowiłam skupić się na jej kobiecości. To osoba, która roztacza niezwykłą aurę. Miałam okazję ją poznać podczas prób do spektaklu "Błądzenie" w reżyserii Jerzego Jarockiego. Ale ta kobiecość emanuje także ze zdjęć. Fotografie, których autorem był Bohdan Paczowski - jeden z bohaterów naszej sztuki - zatrzymują w kadrze codzienność. Widzę na nich fascynującą kobietę - muzę drugiego planu. Od zawsze interesowały mnie takie kobiety, które w sposób nieinwazyjny, ale swoją osobowością, kobiecością właśnie, może dobrocią, subtelnością, wpływały na mężczyznę, inspirowały go. Tak odbieram Ritę. Poświęciła swoje życie, sama postanowiła zejść na ten drugi plan, żeby stać się opiekunką dzieła swojego męża.

A jak przedstawia ją w swojej sztuce Maciej Wojtyszko?

- To sztuka - fantazja, Maciej Wojtyszko nie konfabuluje na temat relacji Rity i Gombrowicza. Nie szukamy też fizycznych podobieństw. Autor pozostawił pole niedopowiedzenia, miejsce do wypełnienia dla aktora i dla widza.


W sztuce Rita ma około 27 lat.

- Rita jest kobietą bardzo atrakcyjna, taka posągową. Dlaczego zdecydowała się na związek z mężczyzną starszym o ponad 30 lat? Kiedy oglądam zapis filmowy rozmów z Gombrowiczem, w którym pisarz opowiada o kulturze francuskiej, literaturze, kuchni, kiedy patrzę na tego człowieka... to nie mam wątpliwości, że ja też mogłabym zakochać się w tym mężczyźnie. Właściwie od tego powinnam zacząć tę rozmowę. Uznałam, że w pracy nad tym spektaklem posłużę się swoją wrażliwością i uczuciami, które rodzą się we mnie, kiedy myślę o wielkiej miłości do autorytetu. Opowiadając o Ricie, powinnam zacząć od Gombrowicza. Bo tę ich relację budowała fascynacja nim, człowiekiem nadwrażliwym, czułym, wyjątkowym.

Ale jest w tym związku też pewna niemożność przeżycia tego uczucia tak, jak tego kobieta oczekuje od mężczyzny. W tej relacji czuje się niezwykłą więź emocjonalną, ale też rodzaj muru, który jest między nimi, a którego nie są w stanie oboje zburzyć. Mamy do czynienia z miłością pokomplikowaną, choćby przez jego biseksualną naturę. To była reakcja dusz, które jednocześnie się przyciągały i odpychały. Lubili być blisko siebie, ale mieli np. osobne pokoje.

Rita po śmierci męża została z jego twórczością. Była mu muzą. Może to ona jest Albertynką z "Operetki", tego nie wiemy. Czy istnieje dowód na istnienie drugiego? Czy zawsze jest to oddziaływanie? Czy ten człowiek, którego spotykamy, ma wpływ na nas, czy nie? To pytania, które pojawiają się w tej sztuce, w jej tytule mogą dotyczyć spotkania Mrożka i Gombrowicza, ale też związku Gombrowicza i Rity.

Maciej Wojtyszko w posłowiu do sztuki żartuje, że spektakl można by zakończyć krótkim filmem z YouTube'a - wykładem nauczycielki, która tłumaczy dzisiejszym licealistom, na czym polegają różnice między utworami Mrożka i Gombrowicza. I co na to młode pokolenie? Stąd pytanie do pani - jako przedstawicielki młodego pokolenia - czy twórczość Mrożka i Gombrowicza zachwyca, czy nie zachwyca, obchodzi dziś młodych czy nie?

- Jako przedstawicielka pokolenia młodych matek, która za chwilę będzie musiała wyjaśnić swojemu synowi, co to znaczy "Ferdydurke", mogę powiedzieć, że na pewno Gombrowicz jest mi bliższy niż Mrożek. To, że mam szansę grać w spektaklu Ritę, jest dla mnie wielkim prezentem. Zaczytywałam się w Gombrowiczu jeszcze w liceum. Jego bezwzględna krytyka i wielka miłość do polskości, przenikliwość, umiejętność odczuwania, operowania językiem polskim, fascynowały mnie zawsze. Grałam w dwóch spektaklach Jerzego Jarockiego na podstawie twórczości Gombrowicza. To był czas potwierdzenia, że to dla mnie pisarz wyjątkowy. Zaczęłam nawet pisać pracę magisterską na temat jego twórczości. Ale nigdy jej nie skończyłam. Kiedy ukazała się jego "Autobiografia pośmiertna", stwierdziłam, że już wszystko zostało powiedziane i zapał się skończył, pracę magisterską napisałam na zupełnie inny temat. Ten rodzaj nadwrażliwości, takiego neurotycznego patrzenia na świat... Obchodzi mnie to, co on czuje. Rozmawiamy tu, ja cały czas mam ochotę zajrzeć do jego dzienników.

Teatr Narodowy: "Dowód na istnienie drugiego" Macieja Wojtyszko w reżyserii autora. Scenografia Paweł Dobrzycki, muzyka Piotr Moss, światło Grzegorz Kędzierski. Występują: Kamilla Baar, Monika Dryl, Dominika Kluźniak, Jan Englert jako Witold Gombrowicz, Cezary Kosiński jako Sławomir Mrożek, Grzegorz Kwiecień, Marcin Przybylski. Prapremiera w sobotę 15 marca na Scenie przy Wierzbowej im. Jerzego Grzegorzewskiego.

I NA KONIEC ZDJĘCIE

 

 




Hana Goldberg i Piotr Gawryło nie mają własnych dzieci, ale razem stworzyli kochającą rodzinę dla Tosi. Córka Piotra i Magdy Soszyńskiej (Anna Dereszowska) od pierwszego wejrzenia pokochała żonę swojego taty. Hana zdobyła miłość dziewczynki kiedy jeszcze nie była z Piotrem. Okazała jej wiele serca gdy Tosia uciekła z domu tuż po tym jak dowiedziała się, że jej biologicznym tatusiem jest właśnie Gawryło.



Teraz to Hana potrzebuje miłości ze strony Piotra i Tosi. Kiedy w 551 odcinku "Na dobre i na złe" pacjentka Paula (Maja Bohosiewicz) przypomina Hanie, że nigdy nie będzie matką, lekarka zupełnie się załamuje.

Piotr nie wie jak dotrzeć do żony. Z jednej strony rozumie jej cierpienie, ale z drugiej nie chce, by Hana aż tak bardzo angażowała się w sprawy Pauli. - Musimy zacząć żyć własnym życiem - mówi żonie.

Hana, która nie radzi sobie z myślą, że jest bezpłodna i nie urodzi Piotrowi dziecka świetnie się sprawdza w roli mamy. Tosia jest oczkiem w głowie nie tylko Piotra, ale także jego żony. Po powrocie do domu po ciężkim dniu z Paulą to właśnie uściski Tosi i jej czułe gesty podnoszą Hanę na duchu.

Tosia razem z tatą specjalnie dla Hany piecze ciasteczka z wróżbami. Kiedy Hana zajada się słodką niespodzianką, Tosia czyta jej wróbę: "Nigdy nie przestawaj kochać mojego taty". Hana ze łzami w oczach odpowiada dziewczynce, że to nie będzie wcale trudne.

Ale to nie koniec rodzinne wieczoru u lekarzy z Leśnej Góry, bo Tosia postanawia zaopiekować się Haną. Gdy leżą razem na kanapie córka Piotra delikatnie szczotkuje jej włosy, przytula i całuje. Hana nareszcie odzyskuje spokój. Czuje jakby pasierbica była jej dzieckiem... Ale nikt, nawet Tosia, nie jest w stanie zastąpić Hanie dziecka, którego nigdy nie urodzi.

JA CAŁY CZAS MAM NADZIEJĘ, ŻE HANA JEDNAK ZAJDZIE W CIĄŻĘ <3


Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Rano Hanę obudził dzwonek do drzwi. Spojrzała na zegarek, było dopiero 15 po szóstej. Blondynka była wściekła, przecież położyła się spać niecałe dwie godziny temu, a tu taka pobudka…
Narzuciła kołdrę na głowę i nie miała zamiaru otwierać, ale najwidoczniej ktoś po drugiej stronie nie miał zamiaru się poddać. W końcu wściekła Hana wstała z łóżka i poszła otworzyć.
-Hana, wszystko w porządku?
-Taak, a dlaczego miałoby być nie w porządku? – zapytała zaspanym głosem blondynka
-Ale mnie przestraszyłaś… czekam na ciebie na dole od 15 minut, myślałam, że razem pojedziemy do szpitala, a ciebie nie ma i nie ma. Myślałam, że coś się stało i przyszłam sprawdzić, co z tobą.
- Wszystko jest w porządku, nic mi nie jest.
- Przepraszam, narobiłam niepotrzebnie zamieszania, bo wczoraj jak rozmawiałyśmy, nie wyglądałaś za dobrze. Ale skoro wszystko jest w porządku, to dlaczego ty jeszcze jesteś w piżamie?
-Wczoraj jak wyszłaś, zadzwonili ze szpitala i musiałam jechać. Wróciłam jakieś 1,5 godziny temu i próbuję odespać.
-Jejku, a ja się przestraszyłam, że coś ci się stało… Przepraszam – Lena spuściła głowę.
Hana nie wiedziała, jak ma się zachować. Podeszła do Leny i mocno ją przytuliła.
- Przecież nic się nie stało, Lenka … Do szpitala mam dopiero na godzinę 13, więc jeszcze zdążę się zdrzemnąć.
-To ja lecę, bo się spóźnię, do zobaczenia w szpitalu.
- Leć, leć, do zobaczenia.
Hanie przeszła już złość. Cieszyła się, że jest ktoś, kto się o nią martwi i na kogo może liczyć.
Zatrzasnęła drzwi i wróciła do łóżka, ale nie mogła już zasnąć. Po kilkudziesięciu minutach przewracania się z boku na bok usłyszała ciche pukanie. Gdy otworzyła drzwi, aż otwarła usta ze zdziwienia.
-Piotr, co ty… co ty tutaj robisz, skąd masz mój adres ? – Zaskoczona Hana zadawała pytania jedno po drugim.
-Boże Hana… ale mi napędziłaś stracha, jechałem do ciebie jak szalony. Wszystko w porządku?
Blondynka oparła się o ścianę i wybuchnęła głośnym śmiechem. Zdezorientowany Piotr stał w drzwiach i obserwował Hanę, nie wiedział, o co chodzi. Gdy Hana już się trochę opanowała, zaprosiła Piotra do środka i zaproponowała kawę. Usiedli w kuchni przy stole i zaczęli rozmawiać.
-Nie rozumiem, co cię tak rozśmieszyło, coś ze mną nie tak ?
-Przepraszam cię, ale niedawno była tutaj Lena. Wpadła z dokładnie taką samą miną jak ty i pytała, czy wszystko w porządku.
-Lena… aż tak dobrze się znacie?
-Poznałyśmy się w szpitalu, a wczoraj wpadłyśmy na siebie na klatce. Okazało się, że Lena mieszka piętro wyżej.
-Rozumiem…
Piotr dziwnie zareagował, ale Hana nie próbowała z niego nic więcej wyciągać. Pomyślała, że może kiepsko im się ze sobą współpracuje.
-Przepraszam cię, wiem, że nie powinienem tutaj przyjeżdżać bez zaproszenia, ale czekałem na ciebie przed szpitalem, a ty się nie pojawiałaś… Przestraszyłem się, że może coś się stało i musiałem, po prostu musiałem tutaj przyjechać.
-Daj spokój Piotr, dziękuję.
-Ty, za co ? –Zapytał zaskoczony Piotr.
- Za to, że się tak o mnie martwisz, ale wytłumacz mi proszę, skąd masz mój adres, bo nie przypominam sobie, żebym ci udzielała tą informację.
-Wykorzystałem nieuwagę pielęgniarki i znalazłem w teczce z twoimi dokumentami – Powiedział dumnym głosem, po czym wstał, podszedł do niej i mocno ją przytulił.
-Hana, tak bardzo się o ciebie bałem, że coś się stało. Gdy tak czekałem przed tym szpitalem, doszło do mnie, że jesteś dla mnie kimś bardzo ważnym.
-Hana nie wiedziała ,co powiedzieć. Siedziała w bezruchu objęta ramionami Piotra. Było jej tak dobrze… Czuła się bezpiecznie. W pewnej chwili Piotr spojrzał jej głęboko w oczy. Poczuła ciarki na plecach, a w tym czasie on przybliżył się do niej i delikatnie ją pocałował. Ona nie protestowała, tylko od razu odwzajemniła pocałunek. Nie wiadomo, jakby się to skończyło, gdyby nie odezwał się telefon Piotra. Niechętnie oderwał się od Hany i odebrał. Blondynka w tym czasie wstała i pobiegła do łazienki. Stanęła przed lustrem i przez jakiś czas wpatrywała się w swoje odbicie. Czuła się źle, jakby właśnie zdradziła Jamesa. Po chwili Piotr zaczął stukać do drzwi.
-Hana, wyjdziesz do mnie? Będę musiał już jechać do szpitala.
Dziewczyna przekręciła klucz i wyszła z łazienki. Piotr gdy na nią spojrzał, od razu zauważył, że coś jest nie tak.
-Co się dzieje?
-Nic, możesz spokojnie jechać do pracy, zobaczymy się potem.
-Nie ma mowy. Nigdzie nie pojadę, dopóki nie powiesz mi, co się dzieje.
-Nic się nie dzieje, tylko po prostu nie powinnyśmy tego robić. Czuję się, jakbym właśnie przed chwilą zdradziła Jamesa.
-Hana, o czym ty do cholery mówisz – Zawołał zdenerwowany Piotr – Przecież Jamesa tutaj nie ma, nie ma i nie będzie. Ale powiem ci, że on na pewno by chciał, żebyś była szczęśliwa. Blondynka nic nie odpowiadała, tylko wpatrywała się smutnymi oczami w Gawryłę.
-Możesz poczekać 5 minut ? Szybko się ogarnę i razem pojedziemy do szpitala.
-Jasne, będę czekał na dole. – Odpowiedział Piotr, wziął marynarkę i wściekły wyszedł mocno trzaskając drzwiami.

Przez całą drogę milczeli. Gdy dotarli na miejsce, Hana wzięła torebkę i bez słowa wysiadła z samochodu, zostawiając Piotra samego ze swoimi myślami. Nie rozumiał jej zachowania. Jeszcze teraz w dodatku się na niego obraziła. Ale za co? … - Na to pytanie Piotr nie potrafił znaleźć odpowiedzi.
-Może nie powinienem jej całować- rozmyślał, ale przecież było już za późno, bo nie można cofnąć czasu. Wysiadł z samochodu i w ślad za Haną wszedł do szpitala.


WRESZCIE UDAŁO MI SIĘ COŚ NAPISAĆ MIĘDZY HANĄ I PIOTREM ZACZYNA SIĘ COŚ DZIAĆ, ALE NIE MYŚLCIE, ŻE WSZYSTKO OD RAZU SIĘ UŁOŻY. CZEKA ICH JESZCZE WIELE PRZESZKÓD NA DRODZE ALE NIC WIĘCEJ NIE BĘDĘ MÓWIĆ, WSZYSTKIEGO DOWIECIE SIĘ W NASTĘPNYCH CZĘŚCIACH. JEŚLI CHCECIE WIEDZIEĆ, CO BĘDZIE DALEJ, KOMENTUJCIE. 15 KOMCI = NEXT <3
  • awatar Gość: cudo <3 ale maja racje - zaloz blog <3
  • awatar Gość: Dalej czekam na nastepne
  • awatar Gość: super <333333
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (17) ›